Makijaż francuski to jeden z moich ulubionych trendów, choć w zasadzie trudno go tak nazwać, bo jest po prostu ponadczasowy. Szykowny, a jednocześnie lekko nonszalancki – ma wyglądać tak, jakby jego wykonanie zajęło zaledwie kilka minut, a jednocześnie podkreślać wszystkie atuty urody. Podkreślać, a nie „zamalowywać” - makijaż w stylu francuskim pozwala na zachowanie indywidualności i to chyba właśnie dlatego zdobył w ostatnim czasie taką popularność.
Jakie są charakterystyczne elementy makijażu francuskiego? Na początku warto wspomnieć, że jego domeną jest minimalizm. Absolutną podstawą jest promienna cera. Dobrze nawilżona i pokryta kremem BB albo bardzo lekkim podkładem. Kosmetyk ma jedynie wyrównywać koloryt skóry, a nie tworzyć maskę! Zamiast bronzera – róż. Mieszkanki kraju nad Sekwaną dobrze wiedzą, że to właśnie ten produkt nadaje skórze świeżości i młodzieńczego blasku.
Makijaż oczu to zazwyczaj subtelny akcent. Warto postawić na klasyczną, czarną kreskę eyelinerem. Delikatne cienie w neutralnych kolorach, jak beże czy brązy, idealnie dopełniają ten minimalistyczny, ale efektowny look.
Więcej zaczyna dziać się dopiero na ustach. Czerwona szminka to esencja francuskiego makijażu, ale spokojnie - jeśli nie przepadasz za noszeniem pomadek w mocnych kolorach, podpowiem ci na co je zamienić.