Nawet jeśli znamy już świetnie te miejsca na ciele partnerki, nie traktujmy tej wiedzy jako „pewniaka” w doprowadzeniu jej do orgazmu. Faktycznie ich stymulacja zdecydowanie do tego zmierza, jednak by kobieta czuła się dobrze podczas gry wstępnej, musi też być zrelaksowana.
Ogromny wpływ na czerpanie radości z seksu ma właściwe nastawienie. Jak wynika z raportu przygotowanego na zlecenie Gedeon Richter Polska „Seksualna mapa Polki” – aż 46 proc. kobiet ochotę na zbliżenia ma dopiero, gdy pozwala jej na to dobre samopoczucie w danym dniu czy momencie. To oznacza, że przed rozpoczęciem gry wstępnej warto zadbać o nastrój, a także o to, by wszystko odbyło się bez pośpiechu.
Doskonałe na początek są pocałunki (w tym szyi i uszu), a do tego lekkie dmuchanie na kark, szeptanie. Wyczuwalny ciepły, spokojny oddech partnera sprawia, że większość kobiet odczuwa przyjemne drżenie ciała i przyspieszone tętno. To napięcie warto odpowiednio dozować, dlatego kolejnym elementem mogą być pieszczoty piersi i brzucha, ale bez schodzenia jeszcze niżej.
Następnym krokiem może być masaż erotyczny, połączony z całowaniem ciała partnerki. W trakcie tego rytuału polecam sprawdzać, na co dokładnie ma ochotę nasza druga połówka. Na przykład można stopniować siłę dotyku – od nieco delikatniejszego w okolicach szyi, po mocniejszy ucisk barków czy środka pleców. Masaż połączony z lekkim drapaniem, całowaniem, podgryzaniem staje się niesamowitym doświadczeniem.
Tym sposobem wreszcie dojdziemy do pośladków oraz miejsc intymnych. Subtelne dotykanie ich dłońmi, głaskanie pokaże nam, że partnerka już ma ochotę na więcej. Finalnie wreszcie dochodzimy do stymulacji łechtaczki, co wiele kobiet doprowadza do orgazmu.
Może to być jednak doskonały wstęp do niezwykle udanego dla obu stron zbliżenia. Większość mężczyzn czerpie bowiem wielką satysfakcję ze sprawiania przyjemności partnerce, co przekłada się na jeszcze lepszy seks.