Nie ma się co oszukiwać - body wrapping swoją popularność zawdzięcza obietnicom błyskawicznego efektu odchudzającego i redukującego cellulit. Jakkolwiek zabieg ten faktycznie może przynieść wiele korzyści dla skóry, nie mamy co liczyć na dosłowne „spalenie tkanki tłuszczowej”. Co oferuje w zamian?
Stymulacja krążenia w skórze może przyczynić się do jej lepszego odżywienia i nawilżenia, a co za tym idzie – ujędrnienia. Zwłaszcza, jeśli do zabiegu użyjemy kosmetyków ze składnikami, które wspierają produkcję kolagenu i elastyny, które są kluczowe dla zachowania sprężystości skóry.
- Zmniejszenie widoczności cellulitu
Tak jak wspomniałam wyżej – body wrapping nie sprawi, że pozbędziemy się „pomarańczowej skórki”, jednak ujędrnienie i wygładzenie skóry sprawi, że będzie się ona prezentowała znacznie korzystniej. Jeśli taki jest nasz cel – najlepiej wybrać gotowe kosmetyki na cellulit, które zawierają odpowiednią kompozycję składników aktywnych.
Znów – body wrapping nie jest sposobem na odchudzenie brzucha czy ud, jednak może pomóc w chwilowej redukcji obwodów tych części ciała poprzez tymczasowe zmniejszenie retencji wody i pobudzenie procesów przemiany materii. Mówiąc prościej - wypocimy nadmiar wody, odpowiedzialny za dodatkowe centymetry.
Ciepło oraz sama obecność bariery w postaci folii sprzyja lepszemu wchłanianiu się składników nawilżających. Moim zdaniem tu body wrapping sprawdzi się najlepiej – zwłaszcza posiadaczkom przesuszonej skóry po zimie i nie tylko. W takim przypadku cały zabieg możemy zakończyć wklepując olejek, który zatrzyma nawilżenie w skórze.
Body wrapping jest również relaksującym doświadczeniem, które pozwala na chwilę odprężenia i odstresowania się. Jeśli wykonujemy go w salonie kosmetycznym, nierzadko w pakiecie znajdzie się masaż.
Po jakim czasie widać efekty? Najlepsze w body wrappingu jest to, że właściwie natychmiast! Jak często wykonywać zabieg? Zaleca się przeprowadzenie około 10 serii w odstępach co około 3 dni.